Debiut

Po otrzymaniu zestawu startowego przystąpiłam do testów. Oczywiście na sobie. Ofiarą padły przede wszystkim moje paznokcie u stóp. Chciałam wypracować swoją technikę, jednocześnie nie odstępując od ogólnie przyjętych standardów wykonania manicure hybrydowego. Zależy mi na tym, aby przede wszystkim nie niszczyć paznokci, dlatego słowo „ofiara” użyte powyżej jest zdecydowanie nie na miejscu. To że w czasie noszenia hybrydy paznokcie wyglądają pięknie, to prawie fakt, ale najważniejsze jest to, co dzieje się później, po jej zdjęciu. I chciałabym, żeby takie motto towarzyszyło mojej przygodzie z hybrydą. Jak u lekarzy – przede wszystkim nie szkodzić.

Poniżej zamieszczam zdjęcia z mojego debiutu na dłoniach mojej koleżanki z pracy. Obawiałam się, że malowanie czyichś paznokci będzie znacznie trudniejsze, że będzie drżała mi ręka, ale nic z tego! Jestem z siebie bardzo zadowolona, wszystko wyszło ładnie i było wykonane moją pewną, choć jeszcze niedoświadczoną ręką.

Ps. Ten plaster na dłoniach miała już wcześniej, zatem nie jest to rana wojenna powstała u mnie w czasie zabiegu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s